Czy Rosja zaatakuje NATO? Sprzeczne informacje od służb
"The Guardian" przytacza w swoim artykule opinie szefów służb bezpieczeństwa Czech i Łotwy. Obie dotyczą możliwego ataku Rosji na NATO. Obie prezentują różne prognozy na ten temat.
Rosja zaatakuje?
Szef czeskiej Służby Bezpieczeństwa i Informacji, Michal Koudelka, stwierdził, że oprócz zwiększenia aktywności dronowej, plany Kremla mogą również obejmować inwazję na terytorium państw NATO graniczących z Rosją. – Scenariusz może obejmować ograniczoną inwazję, prowokacje pod obcą flagą lub zakrojoną na szeroką skalę kampanię wpływu – powiedział. Według niego taka możliwość mogłaby się rozwinąć "w ciągu miesięcy, a nie lat”.
Zupełnie inaczej sytuację widzi szef wywiadu Łotwy. Normunds Mežviets stwierdził, że ze strony Rosji nie widać "żadnych oznak zbliżającego się ataku".
– Pozostaje pytanie, czy mają bezpośrednie i konkretne plany, czy też jest to tylko element ich ogólnych działań mających na celu sianie strachu i niepewności w społeczeństwie zachodnim – stwierdził.
Przedstawiciele służb pozostałych państw bałtyckich są zdecydowanie bardziej ostrożni w ocenach możliwej rosyjskiej eskalacji. Wskazują, że wojna na Ukrainie znacznie wyczerpała zasoby Moskwy, a podsycanie strachu przed możliwym atakiem może być na rękę Kremlowi.
Szefowie wywiadów zgodzili się, że niezależnie od rozwoju wydarzeń, rosyjska kampania sabotażowa w Europie prawdopodobnie nasili się w nadchodzących miesiącach. Thomas Nilsson, szef szwedzkiego wywiadu wojskowego i służby bezpieczeństwa, nazwał niedawny incydent z udziałem uzbrojonego drona na lotnisku w Lipsku, który niemieckie władze powiązały z działaniami rosyjskiego wywiadu, "punktem zwrotnym”.
– Jeśli dojdzie do ataków, które mogą skutkować ofiarami w ludziach lub zniszczeniem krytycznej infrastruktury, co będzie miało ogromne konsekwencje dla społeczeństwa, myślę, że to zmieni zasady gry – powiedział.